By dokonać bezczelnego opodatkowania kierowców w Krakowie i tą drogą częściowo "rozwiązać" problemy komunikacyjne w Mieście - pogrobowcy Majchrowskiego - skupieni wokół Aleksandra Miszalskiego przeprowadzili OSZUSTWO prawne - nazywane Uchwałą o ustanowieniu "Strefy Czystego Transportu".
Podstawowym oszustwem w tym Akcie prawnym jest zamiana klasyfikacji samochodu na "ekologiczny" - po wpłaceniu określonej kwoty pieniędzy.
Dalej opiszę jakich kłamliwych argumentów użyli do przeprowadzenia tego OSZUSTWA i co szokujące - NIKT przede mną nie zauważył tego bezczelnego przekrętu!
Zacznę więc od załączenia:
"Projektu Uchwały Rady Miasta Krakowa w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu". (< do pobrania)
Nad nim na razie przejdę do porządku dziennego, ale skupię się na:
Uzasadnieniu Uchwały Rady Miasta Krakowa w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie (< do pobrania)
Uzasadnienie Uchwały Rady Miasta Krakowa w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie to BEZCZELNE OSZUSTWO oparte na przekonaniu, że kłamstwo sto razy powtarzane staje się prawdą.
Zawarte są więc w nim dwa podstawowe kłamstwa, że:
"tlenek azotu powoduje ciężkie choroby", a w Krakowie samochody emitują ogromne ilości tego gazu - powodujące ciężkie choroby.
Dowodem na te - rzekome choroby ma być żenująca - tak zwana "Praca naukowa" - pisana pod tezę, że tlenek azotu powoduje problemy w nauczaniu u dzieci narażonych na ten gaz.
Natomiast rzekome "dowody" na dużą ilość tlenku azotu w Krakowie - pobrane zostały "z sufitu".
Zacznę więc od informacji najważniejszej:
Tlenek azotu to podstawowy gaz produkowany w organizmie człowieka, który:
rozszerza naczynia krwionośne, poprawia przepływ krwi, obniża ciśnienie i działa jako neuroprzekaźnik.
Stosowany jest w sporcie do "pompy mięśniowej" i regeneracji sportowca, a w medycynie – wziewnie do rozszerzania naczyń płucnych.
Tak więc TLENEK AZOTU SŁUŻY DO INHALACJI - przy chorobach płuc!
Ale - jak dowodził 500 lat temu Paracelsus "to dawka decyduje o tym: czy coś jest lekarstwem - czy trucizną".
I tu pozwolę sobie na bardzo ważną dygresję odbiegającą od tematu.
Około 20 lat temu opublikowałem informację o młodym Amerykaninie, który SAM wyleczył się z Raka - choć tak zwani "lekarze" nie dawali mu żadnych szans.
Dowiedział się, że pestki moreli zawierające amigdalinę mogą Go wyleczyć.
Po kilku miesiącach stosowania - zamiast przenieść się na tamten świat - całkowicie wyzdrowiał i podzielił się tą informacją z Amerykanami - poprzez wysłanie emaili do wszelkich możliwych kont.
Koncerny farmaceutyczne wiedziały, że to ogromne zagrożenie dla ich dochodów i spowodowały, że ten chłopak został postawiony przed amerykańskim Sądem za .... spam
A skorumpowany Sędzia skazał chłopaka na trzy lata więzienia (!) za to, że rozesłał spam !!!!!!!!!!!!!!!
Przeprowadzę więc porównanie pomiędzy Tlenkiem azotu a Amigdaliną - czyli witaminą b17 - zawartą w niektórych pestkach.
Otóż po rozkładzie - Amigdalina dostarcza do organizmu człowieka Cyjanek.
I to zapewne on jest jest środkiem leczniczym na raka.
Jednak jego dawka jest tak mała, że zgodnie z twierdzeniem Paracelsusa nie jest trucizną, ale lekarstwem.
I tu musimy się zastanowić:
jaka dawka tlenku azotu jest pożyteczna dla organizmu, a jaka zaczyna szkodzić?
Od pięciu lat badam w Krakowie stan powietrza i NIGDY nie trafiłem na przekroczenie dopuszczalnych norm stężenia gazów!
Zaznaczam jednak, że omijałem Aleje Trzech Wieszczów - bo tam nie można się zatrzymać.
Być może w tamtych miejscach zdarzają się takie przekroczenia "norm".
Ale zakaz wjazdu samochodów starszego typu wprowadzono dziesięć - do piętnastu kilometrów od tego miejsca!
Zapewne w sytuacjach kryzysowych - gdy nad Krakowem staje smog - bywają takie przekroczenia - szczególnie zanieczyszczenia sadzą.
Ale ANI RAZU nie nie było sytuacji kryzysowej przy ulicy Kamińskiego - gdzie znajduje się jedna z trzech stacji badania stanu powietrza.
I ja tam badam stan powietrza.
Czy to oznacza, że w Krakowie wszystko jest w porządku z powietrzem?
Bynajmniej, jest wręcz tragicznie.
Ale przyczyną tego stanu są setki anten telefonii komórkowej, które wywołują różnorakie choroby - łącznie z chorobami płuc.
I nie są to moje domniemania, ale na własnym organizmie doświadczone kalectwo.
Ja mam do czynienia z promieniowaniem elektromagnetycznym wysokiej częstotliwości od 50 lat.
Dlatego jestem "daleko do przodu" z chorobą mikrofalową.
Krakowianie i w ogóle Ludzkość już niedługo pójdzie tą samą drogą.
By nie zmęczyć Państwa zbyt rozległymi tematami - na tym zakończę i proponuję, by pobrali Państwo "Projekt" inkryminowanej "Uchwały", a przede wszystkim jej "Uzasadnienie".
Po czym spróbowali je przeanalizować.
A w następnych artykułach dowiecie się: czego w tych dokumentach nie zauważyliście?
Artur Łoboda
|